KOPNIK.PL
Wpisz szukane słowo i naciśnij "enter"
strona główna
22.02.2012.

bieszczadzkie witanie wiosny rajskie 2010 bieszczady imprezy motocyklowe impreza motocyklowa motocykle zloty zlot motocyklowy motocykli zloty dzida bar rzeszów josiro
.
Menu
strona główna
nowinki
warsztat
podróże
zloty i imprezy
ciekawostki
humor
linki
OCB
Logowanie





Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!


Kandydat na Lidera Roku 2010 Kawasaki GTR1400


Gdańsk Świąteczna Parada Grudzień 2009
Materiał Archiwalny
.

...
Wiosna 2009 Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
motocykle ogłoszenia używane20 Marca 2009, temperatura bliska zeru, opady deszczu ze śniegiem i motocykle. Z racionalnego punktu widzenia jedno z drugim nie bardzo idzie w parze, szczególnie gdy czeka Cię dwustukilometrowy wyjazd w góry.

Zaczęło się w 2008 roku od pomysłu na spędzenie pierwszego dnia wiosny w Bieszczadach. Pojechaliśmy, a wyjazd i atmosfera była na tyle niesamowita że zapragnęliśmy to powtórzyć. Bez większych namysłów zaplanowaliśmy kolejny wyjazd Wiosna 2009, a  prognozy meteorologiczne zachęcały wszystkich do jazdy. Na miesiąc przed imprezą mieliśmy około 20 osób chętnych na bieszczadzką eskapadę motocyklową. Ostatni tydzień potrafił jednak gasić najgorętsze pragnienia. Pogoda się załamała, zaczęło sypać śniegiem, temperatura spadła do zera i nie raz pojawiały się przymrozki. Co rusz ktoś rezygnował z różnych powodów a na koniec zostali tylko Ci co odważyli się pojechać w 2008 roku.

Wyjechaliśmy z Ormem 20 marca, dzień był ponury, temperatura około +2*C w Mielcu. Z każdym kilometrem robiło się zimniej, co raz częściej padało a my byliśmy coraz bardziej zmarznięci. Andrzej jednak nie dawał za wygraną i wartko pokonywał kolejne kilometry.  Jechaliśmy jak najwięcej, starając się niepotrzebnie nie zatrzymywać. Całą drogę mieliśmy całkiem niezłe warunki drogowe, ale ostatnie 6 kilometrów dało nam popalić. Gdy zaczęliśmy wjeżdżać w bieszczadzkie lasy na asfalcie pojawił się śnieg, a Andrzej zaczął wywijać "tańce na lodzie". Co najmniej trzy razy byłem praktycznie pewien gleby, za każdym razem jednak udawało się jakimś cudem utrzymać motocykl w pionie. Na miejsce dotarliśmy po niecałych pięciu godzinach podróży. Około godzinę później dojechał Meter na Yamasze więc byliśmy w motocyklowym komplecie.

Pierwszy wieczór spędziliśmy w spokoju, rozgrzewając się po męczącej podróży. Dopiero drugi dzień urozmaicaliśmy różnymi rozrywkami. Między innymi głównym punktem dnia było lepienie "Burej Suki Zimy", co pochłonęło niesamowitą ilość czasu. Na początku nie wiedzieliśmy w ogóle co lepimy, a pomysły zmieniały się jak w kalejdoskopie.

Najpierw miał być zwykły bałwan, ale stwierdziliśmy że to nie zbyt ambitny pomysł. Kolejnym projektem była butelka, np. z browara, ale to znowu kojarzyło by się z pijackimi libacjami a nie witaniem wiosny. W końcu po długich namysłach skoro witamy wiosnę, zaczęliśmy lepić bałwana na wzór Marzanny, a że jesteśmy przeciętnymi artystami cała rzeźba zmieniana była kilka krotnie. Najpierw powstał bałwan z zadkiem niczym Jenifer Lopez. Później powstawać zaczął brzuch i piersi ale pierwsze efekty nie były zbyt piorunujące. Jak się z czasem okazało nie łatwo ulepić ze śniegu, coś przypominającego kształtem kobietę. Odpuściliśmy sobie na jakiś czas, a do dalszych prac przystąpiliśmy dopiero po obiedzie. Końcowy efekt uzyskaliśmy dopiero przed samym zmierzchem. Sami oceńcie jacy z nas artyści ;) Wieczorem dojechał do nas Konrad z Pauliną, więc zaczęliśmy tradycyjne zlotowe konkurencje...

Nazajutrz musieliśmy żegnać się z Bieszczadami i pakować się do domu. Zwieńczeniem wyprawy był atak niespotykanie spokojnego Orma, na "Burą Sukę Zimę", która po otrzymaniu kilku ciosów z glana, zwyczajnie straciła głowę.

...czy było to wszystko mądre? Może nie do końca, ale przecież trzeba troszkę świrować żeby nie zwariować. Może i było zimno, a pogoda na pewno nie była motocyklowa, my jednak sobie z tym poradziliśmy. Przygotowani byliśmy na znacznie gorsze warunki, i zostaliśmy mimo wszystko mile zaskoczeni. Nie przemroziło nas jak rok wcześniej, pomimo że temperatury i opady były znacznie gorsze. Jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenia, i powoli możemy nawet pisać poradnik zimowego motocyklisty. Myślę że za rok, pojedziemy witać Wiosnę 2010 i mam nadzieje że znajdzie się więcej oszołomów, którzy nie zważając na pogodę pojadą z nami na tą nietypową wycieczkę...

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
.
Pogoda

Pogoda w Warszawie, Poznaniu, Katowicach, Mielcu, Lublinie, Ustrzykach Dolnych

Rozpoczęcie Sezonu Motocyklowego Mała 2009
zobacz jak było ostatnio
Mateiał Archiwalny
.
 
© 2012 KOPNIK.PL :: Joomla! i Joomla! IE jest Wolnym Oprogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.
Design by Mamboteam.com | Powered by Mambobanner.de